Branża ślubna 2020

Opublikowano 09 czerwca 2020 w dziale Wesele

Sezon wesel rozpoczął się w tym roku nieco później. W dobie pandemii COVID-19 i wszechobecnej kwarantanny nie było wiadomo czy w tym roku w ogóle odbędzie się jakiekolwiek wesele. Z czasem jednak gdy gospodarka kraju zaczęła być rozmrażana, dochodziły głosy, że owszem. Wesela będzie można zorganizować do 50 osób. Podniosło się wówczas mnóstwo krytyki, ponieważ rzadko kto organizuje tak małe wesela. A przecież kiedyś wesele na 50 do 80 osób było uważane za huczne. Rzadko kto mógł sobie pozwolić na taki luksus. Na takich weselach zespół muzyczny, był jedyną atrakcją. Oprócz alkoholu oczywiście. Obecnie taki model wesela jest uznawany za przyjęcie kameralne organizowane dla rodziny i najbliższych znajomych. Takim weselem nikt się nie pochwali.

Branża ślubna 2020

Od wielu lat branża ślubna rozwija się dynamicznie niczym bańka mydlana. Niektórzy, przeczuwając łatwe pieniądze, zaczęli inwestować w nowinki pojawiające się corocznie na targach ślubnych. Z czasem okazało się, że nie są to tak łatwe pieniądze, jak można by się tego spodziewać, ponieważ konkurencja w tej branży była zawsze zażarta. Inwestowanie corocznie w nowy sprzęt. Wyszukiwanie dodatkowej rozrywki dla weselnych gości spowodował, że z czasem musieli oni opuścić domowe garaże i wziąć się poważnie za biznes zatrudniając pracowników. Wszystko było na dobrej drodze aż do roku 2020, kiedy to wszystkich zaszokowała wiadomość o pandemii rozlewającej się po świecie. Scenariusz już znamy. Szkoły zostały zamknięte a ludzie w domach. Zamknięte zostały restauracje, dyskoteki inne firmy branży rozrywkowej. Wesel tak jak innych imprez również nie można było organizować. Wszyscy przeżyli szok, bo czegoś takiego nigdy nie doświadczyli.


Paraliż branży ślubnej


null

fot. Teodor Klepczyński, fotografia ślubna, reportaże klepczynski.com


Koronawirus w parę tygodni sparaliżował całkowicie branżę ślubną. Pokrzyżował młodym parom ich życiowe plany. Chociaż niekoniecznie. Jeśli ktoś chciał, mógł wziąć ślub, ale bez gości. Samemu w asyście urzędnika. Niektóre młode pary zdecydowały się jednak na taki krok, bo nikt nie mógł przewidzieć, jak długo takie zamknięcie potrwa. Nowa rzeczywistość była wielką niewiadomą, ponieważ żadne państwo do tej pory nie borykało się z tak wielkim zagrożeniem. Niektórym puszczały nerwy, ponieważ organizacja wesel, foto-budka lub taniec w chmurach to jedyne ich zajęcie przynoszące dochód rodzinie.


Wartość rynku ślubnego jest niemała. Szacuje się, że wartość rynku ślubnego w Polsce przekracza 7 mld rocznie. Oczywiście wartość ta jest podana w złotówkach. Mimo wszystko jest to niemała kwota i do roku 2020 branża ślubna rozrastała się bardzo dynamicznie.


Należy jednak pamiętać, że branża ślubna to nie tylko domy weselne i ładnie przystrojona Młoda Para. To dopiero początek długiej listy, ponieważ w kolejce czeka tysiące małych i tych większych przedsiębiorstw, które poświęciły lata pracy na to, aby się „wbić” i pozostać na rynku. Są to dekoratorzy wnętrz, artyści, barmani oraz firmy cateringowe, DJ-e z długoletnią praktyką. Oczywiście to nie jest koniec długiej listy ze względu na to, że branża ślubna rozrasta się cały czas. Dochodzą niemal corocznie nowinki, które ktoś musi obsługiwać. Nowe pomysły samych organizatorów, jak i młodych par, które będąc za granicą, widzieli coś co im się bardzo spodobało. Obecne wesela nie przypominają tych sprzed lat. Są jak park rozrywki zorganizowany na jedną noc. Wesela oferują gościom zabawę od rozpoczęcia wesela do samego rana dlatego w dobie pandemii COVID-19 zaczęto się zastanawiać czy weselni goście w roku 2020 będą mogli z tej rozrywki skorzystać. Już w marcu serwisy ogłoszeniowe zarejestrowały nagły przyrost ogłoszeń sprzedaży dekoracji, opraw oświetleniowych, podświetlanych napisów Love czy wytwornic ciężkiego dymu. Koronawirus spowodował, że wszyscy przedsiębiorcy związani z branżą ślubną zmagali się i zmagają się w dalszym ciągu z poważnymi problemami. Mimo rozpoczęcia 6 czerwca sezonu ślubów i wesel borykać się będą jeszcze przez dłuższy czas, ponieważ z tego, co widać, ludzie się boją. Tak owszem chcą, aby ich wesele było wspaniałe, ale? No właśnie to „ale” Przeglądając programy informacyjne w telewizji czy też newsy na portalach społecznościowych widać jest, że nie jest to koniec pandemii. Czasami można odnieść wrażenie, że to dopiero początek, bo odkrywane są nowe punkty zapalne, o których wcześniej nikt nie słyszał.


Mimo że ludziom pozwolono wyjść na ulicę. Zaczerpnąć świeżego powietrza lub pójść na pogaduchy do sąsiada widać jeszcze strach, który wyziera spod maseczki, z którą niewielu się rozstało. Po zachowaniu ludzi w sklepach, urzędach widać jest, że większość żyje w strachu. Baczne obserwując, jeden drugiego. Zachowanie dystansu i czasami wrogie nastawienie świadczy o tym, że koronawirus zdrowo nas nastraszył.